Kraina Nie Bycia
Zplasteliny.blog.interia.pl
poniedziałek, 23 styczeń 2012, 02:38
...Dobra, czas powstać.
Tym razem przepadłam, bo wciągnął mnie inny nałóg, nie serial, ale - zorganizowałam sobie super nowy dodatek do The Sims i ciągle w to gram i nie mogę się opamiętać :( Teraz jakoś mi się udało, bo wiem, że muszę wcześnie wstać, zatem położyłam się wcześniej, aczkolwiek nie mogę zasnąć. Tak czy siak, nie gram, choć mnie kusi.

Jutro idę do pracy na szalone 3h. Cóż, grudzień był masakryczny, to można się było spodziewać, że w styczniu zupełnie odwrotnie.

Denerwuję się jednak i podejrzewam, że przez to nie mogę spać, otóż - jutro idę do działu kadr zapytać o to, jak jest z przeniesieniem. Co prawda orientowałam się już w '' swoim '' biurze, ale tym wszystkkim tak naprawdę zajmują się właśnie kadry. Zatem okropnie się denerwuję. Bo co z tego, że wiem, że jest taka opcja, jak tak poważnie zależy dużo od dobrej woli ludzi z działu...
A jeszcze nie spotkałam się, żeby ludzie z kader byli mili, gdziekolwiek by to nie było. Tutaj rzecz jasna też są beznadziejni. Ale cóż, idę.

Okej, spać.
Na koniec pioseneczka, którą uwielbiam. Jest fenomenem niesamowitym, do mnie dotarła jak była już u szczytu popularności. Ona jest wszędzie, no wszędzie. Chyba nie ma osoby, która tego nie zna. Nie wiem co jest z tą piosenką - mega prosta konstrucja, tekst [ jak już znalazłam tłumaczenie ] taki prosty i koleś w kółko śpiewa to samo... Ale nic to, chyba w tej prostocie brzmi cały fenomen.
Spieszę z dodaniem piosenki, bo w sumie możliwe, że już niedługo nic nie będę mogła zamieścić, ja pierdolę, gnoje.

Ale nic, piosenka, jak mówiłam :)))



piątek, 06 styczeń 2012, 18:55
...Nowy Rok! Jeszcze tylko kilkanaście miesięcy i będzie koniec świata - jak wieść niesie. No, ale nie ma co się rozwodzić za bardzo, ponieważ czas przedstawić moje tradycyjne zestawienie muzyczne. The best of 2011.
To superowa zabawa, taka mini misja dla mnie :))

Pragnę podkreślić, iż przez to, że w roku 2011 nie istniała już najlepsza audycja na świecie, mianowicie - pop alt w radio Roxy, czuję się nieco uboższa jeśli chodzi o poznane dźwięki. Doprawdy, pan prowadzący idealnie trafiał w moje gusta...

Tak czy inaczej, poprzez długie analizy, porównania, przypominania wyłoniła się lista songów i płyt, które wg mnie były najlepsze, najciekawsze w 2011 roku. Albo też do dupki. Jak wiemy, kiedy tworzę swoje '' the best of '' nie kieruję się tylko nowościami, ot po prostu - wszystko to, co zrobiło na mnie wrażenie, podobało mi się i było ważne w minionym roku, bo jak już wiemy również - muzyka jest dla mnie mega ważna. [ spojrzałam na zeszłoroczną listę i to co pisałam i odkryłam, że się nieco powtarzam z pewnymi określeniami, ale mam to gdzieś ]

Dobrze, do dzieła. Kupiłam sobie gumę do żucia - balonową o dość dziwnej nazwie '' Big Babol'', jest fajowa, bo wychodzą z niej balony wielkości mojej głowy, heeee. Polecam. Zatem, żując i pykając balony przedstawiam:



**
Płyty 2011:

- Bjork - Biophilia [ 2011 ]
- Brodka - Granda [ 2010 ]
- Peaches - Fatherfucker [ 2003 ]
- Peaches - I feel cream [ 2010 ]
- Pablopavo i Ludziki - Telehon [ 2010 ]
- Bajzel - Miłośnij [ 2009 ]
- Lamb - 5 [ 2011 ]
- Beastie Boys - Hot Sauce Committee Part II [ 2011 ]
- Florence and The Machine - Ceremonials [ 2011 ]
- L.U.C - Kosmostumostów [ 2011 ]
- T.Love - Nasz bubelon [ 1984 ]
- Apparat - Walls [ 2008 ]
- Pulp - This is hardcore [ 1998 ]


**
Debiut:

Właściwie to późno poznałam twórczość tej pani, ale bardzo mi się spodobało to, co zrobiła z muzyką, możnaby powiedzieć - niedzisiejszą i zakurzoną. Zupełna świeżość, no super....

- Ania Rusowicz - Mój big-bit


**
Nowa kategoria [ uoooooooooooooo!!!! ] czyli masakra roku:

- Fonetyka - Requiem dla Wojaczka [ 2011 ]

Generalnie przyciągnął mnie tytuł płyty, nie ukrywam. Słyszałam już różnych artystów, którzy biorą się za muzyczne interpretacje poezji. A jeszcze jak zobaczyłam, że tutaj panowie wzięli się za Wojaczka, byłam mocno zaciekawiona. A to taki shit, że uszy mnie bolały od słuchania. Koszmar, przede wszystkim jakaś podróbka Muse - totalnie, plus - zawodzenie okropne i zrobienie z ciekawych wierszy jakiś popik.

Jak ktoś się chce pomęczyć - prosz.






**
Rozczarowanie:

I tutaj...... zapewne będzie to zaskoczenie, że JA coś takiego piszę, ale niestety, taka prawda. Oczywiście też - ponieważ na szczęście znam jego twórczość od deski do deski - wybaczam i wierzę, że następne lata przyniosą coś lepszego. Wszak jego przedostatnia płyta '' Wait for me'' była piękna, piękna...Cała płyta ogólnie nie jest słaba, ale mocno ambientowa i chyba we mnie tkwi '' problem'' - nie podeszło mi to i tyle. Ale i tak Moby - love.

- Moby - Destroyed [2011 ]


**

Wydarzenie muzyczne 2011

- Festiwal Tauron -Nowa Muzyka - kurczę, nie Opener, nie Woodstock, czy inne Orange Warsaw, a właśnie festiwal w Katowicach mnie zachęca, kręci i... zachwyca.


**

Piosenki 2011:
[kolejność przypadkowa ]

- Ania Rusowicz - Ślepa Miłość
[ polecam obejrzenie też teledysku, genialnie zrobiony, jakby w ogóle nie powstał w 2011 roku! Taki powrót do przeszłości. ]






- Pablopavo - Do stu.

Piosenka o Warszawie...w tle. O miłości i tramwajach.





- Bajzel - Szparagi




- Brodka - K.O.






- Florence and The Machine - Shake it out




- Lips - Everything to me.




- Peaches - Fuck the pain away.





- Pulp - Seductive Barry.





- T. Love - Ogolone Kobiety
[ musiałam sama wrzucić tą piosenkę na YT, bo jej NIGDZIE nie ma w takiej wersji, szok! Bardzo psychodeliczny utwór, niesamowity.]





- Kings of leon - Pyro




- Bjork - Crystalline





- LCD Soundsystem - Get innocuous




- Łąki Łan - Selawi




- L.U.C - Otucha ducha stumostów




- Nosowska - Ziarno





-  Lamb - Wise enough





- Ellen Allien & Apparat - Way out




- Apparat - Fractales




- Lao Che - Prąd stały / Prąd zmienny




- Thievery Corp. - Sound the alarm




- Spięty - Nie wszystko zostało napisane.




- Manu Chao - Peligro





- Mano Negra - King Kong Five




- Lao Che - Hydropiekłowstąpienie





- Peaches - Rock Show




****

No i moja the best of the best piosenka. Piękna - nie umiem inaczej napisać. Uwielbiam bit i JEJ głos - właściwie gdziekolwiek się udziela - zachwyca...Cudna.









środa, 28 grudzień 2011, 23:41
...I po świętach. Niestety, ale musze przyznać, że w tym roku potraktowałam je jak typowe dni wolne od pracy...Były ok, ale jakby to powiedzieć -bez szału.
Zabrakło kilku osób i śniegu...
Ale za to obejrzałam piękny, piękny, piękny, piękny..... film. Uwielbiam tego typu filmy właśnie - takie baśnie dla dorosłych. Mianowicie '' Gwiezdny pył ''. Generalnie obijałam się. Miałam taki zajob przed świętami, że z wielką ulgą obudziłam się w Wigilijny poranek.
[ właśnie napisałam Donersowi przepis na brokuła z sosem jogurtowo - jajecznym - kurde, o 24.00 myśleć o przepisach, echhh Ziomek :D ]
W sumie to ja też muszę.... miałam poszukać przepisu na jakąś ciekawą sałatkę z krewetkami, ale to zaraz.


No, ale już po świętach, w pracy mega nuda, normalnie dzisiaj zasypiałam. Mega różnica w porównaniu z ostatnimi dniami.
Ciągle nie mogę przeżyć tego, że pracuję do 18 w sobotę, jestem na skraju rozpaczy...
Nic to, jutro przyjeżdża Kwiat Mego Serca :D Skończyłam ogarniać chatkę, zostały mi jeszcze tylko zabiegi kosmetyczne i mogę iść spać. A ciężko mi się wstaje, bo chodzę na ósmą teraz i to trudne, zważywszy, że przez dwa tygodnie chodziłam na popki.

Jeszcze muszę zrobić zestawienie tradycyjne - najlepszej muzy mijającego roku. O kurde. Ale to chyba po nowym roku, w sumie to się muszę zastanowić. Odkąd nie ma pop - altu w roxy, to ja mniej odkrywam. Dupki :/

To miłego, baj :))

piątek, 16 grudzień 2011, 01:42
...Ja pierdooleee... [ z odpowiednim akcentem na '' ole '' ]
Jestem delikatnie mówiąc... zjebana. Ale w sensie - zmęczona.
Tak sobie myślę - jeszcze niecałe dwa tygodnie. Co prawda jutro zaczyna się weekend, ostatni przed świętami, więc to może oznaczać morze ludzi. Potem od poniedziałku do piątku w miarę już lajtowo. Muszę tylko przetrwać kilka zajebistych ósemek i będzie git. Teraz, przy takim natężeniu ludzi, mam tyle historii, spostrzeżeń, że mogłabym książkę napisać.
Na szczęście nie muszę męczyć się z żywymi karpiami, yeeah. Przeniesiono sprzedaż karpii, oddzielnie.
Usłyszałam już kilka razy, jak ktoś mówi do mnie na Ty, albo używa określeń '' powiedz jej '', jakbym w ogóle nie miała uszu, ani nie była osobą. Nie przypominam sobie, bym z klientami była na Ty. Usłyszałam też już, że jestem głupia, że o siebie nie dbam [ chodziło o to, że niby jestem złośliwa, bo oddając resztę, kładę ją na kasie, a nie do ręki, przez co pani z długimi akrylami nie mogła pozbierać drobnych i skwitowała, że ja nie dbam o swoje ręce ble ble ble - dłuższy wywód ] Oczywiście też, że na kasie siedzą osoby, które nie umieją policzyć do 3.
Dużo ludzi burzy zupełnie bez sensu, jakbym generalnie ja sobie otworzyła hipermarket i wszystko tam zależało ode mnie.
Wszystko w pośpiechu, kurde jacy to zabiegani ludzie...Ale zakupy robią 3h i jest git, tylko im się zaczyna spieszyć przy kasie. Wiele razy dotykałam mrożonek, które dawno już przestały nimi być, co świadczy o tym, że ludzie długo musieli być w sklepie.
A niestosowanie ograniczników doprowadza mnie do szału, furii. Normalnie chyba zrobię jakąś manifę pod hasłem '' Zawsze kładź pałkę, tam gdzie jej miejsce ''. Nic tak nie wkurwia jak oburzenie klienta '' ALE TO NIE SĄ JUŻ MOJE ZAKUPY!!!!!! '' bo myśli, że jak ułożył zakupy 15 cm od poprzedniego klienta, to jest git.
Oczywiście, przy okazji świąt, ludzie robią zajebiste przekręty. Przeklejają kody, dolepiają naklejki z promowanych artykułów na te, które nie są... Wszystko trzeba wyłapywać [ osobna kwestia - że ja nie zawsze wiem co akurat NAPRAWDĘ jest promowane ] bo jak nie - to mój błąd.

Łapię strasznie schizy z różnicami. Teraz ludzie robią naprawdę duże zakupy... I płacą milionem rodzajów bonów, tak łatwo się walnąć... Strasznie się boję, no okropnie. A dowiedziałam się dzisiaj, że zwolniono laskę, która razem ze mną przyszła w sierpniu. Zdziwiłam się cholernie, bo ona też dostała, jak ja - umowę o pracę, przedłużoną. Wszyscy się zdziwili, dlaczego tak... Nie wiadomo. Albo coś przeskrobała, albo walnęła różnicę na kilka tysi. Dlatego też jeszcze bardziej łapię schizy, że przecież mnie też to może spotkać. Uważam już jak nie wiem...Ale w natłoku poważnie, tak wszystko się zaczyna mylić...
No i co tu kryć - jedna, jedyna przerwa 15 minutowa, to jest gówno. Dlatego staram się kombinować - wołać na siusiu - by chociaż przez 2 min rozprostować kości, popatrzeć na coś innego, niż na cyfry..Oczywiście nie przesadzam.

Święta, święta lallallaaaaaaa.

Dobra.

Miałam też podryw w pracy, jest taki Mareczek u nas i on zapytał mnie, jak sobie gadaliśmy przed pracą, czy nie poszlibyśmy do kina. Raz też podwiózł mnie do domu [ i dwie inne dziewczyny, ale ok ]
Nie omieszkałam wspomnieć o tym bardzo wyraziście i kolorowo Radosławowi. I spoko, on na to - idź, może lubicie takie filmy, na które ja bym nie poszedł, to przynajmniej będziesz się dobrze bawić,bo wiesz że ja czasem marudzę. W szoku byłam. No niech mnie jeszcze bardziej dobitnie wepchnie w czyjeś ramiona no. Zero, ale to zero nawet najmniejszej reakcji. On mi tak strasznie ufa i jednocześnie jest pewny siebie, ale cholera no!!! Szczypta zazdrości!!!!! Gdzie, no gdzie jest!!!!!????

Idę spać.

Ja pierdoooleeee, jutro piątek!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 05 grudzień 2011, 13:05
...Wczoraj skończyłam oglądać mój serial. Pustka mnie ogarnęła, kiedy leciały napisy ostatniego odcinka. Bez kitu, można się przyzwyczaić.
W międzyczasie był Radek, przyjechała Monika na dwa dni - do dupki ogólnie, człowiek nie zdąży się nacieszyć w ogóle..

Rozpoczął się też hardkorowy grudzień. Jak już wspomniałam, ciężko mi przetrwać ósemki na kasie. Ostatnie 2h jest mi trudno się uśmiechać, ukryć znużenie i zmęczenie. Czuję się jak robot, który wykonuje te same ruchy, ale przy tym muszę być ciągle skupiona, żeby się nie pomylić. No i właśnie ja wcale nie wiem czy się nie mylę, bo mi się już cyfry przed oczami koleboczą. A jak ktoś mi płaci dużą sumę mega drobnymi, muszę liczyć kilka razy, bo mi się pieprzy wszystko.

Na linii kas są również strefy. Pół biedy, kiedy podczas mega ruchu siedzi się w strefie lodówek. Jest całkiem najs. Bo strefa lodówek jest zła, kiedy nie ma ruchu, wtedy się marznie. No, ale masakra, kiedy właśnie, tak jak wczoraj - muszę siedzieć w strefie tekstyliów. Tam w ogóle nie ma powietrza!!!!! Jest gorąco, duszno, czuję że kolor mojej twarzy przypomina buraka, jest źle. Aha, a jeszcze wczoraj dwie nieprzyjemne sytuacje [ pomijam sytuacje, kiedy to klienci posądzili mnie, iż zarzucam im kradzież, kiedy poprosiłam, by podnieśli kurtki z wózka ]
Sytuacja pierwsza - siedziałam w jednym boksie z inną kasjerką [ czasami to lubię, czasami nie, zależy od tej drugiej kasjerki oraz od innych czynników, których nie umiem opisać ] i to trochę niesmaczne, ale.... ona waliła takie bąki, że mi się rzygać chciało. Na początku, czując odór, sądziłam, że to jakiś klient, ale to się powtarzało regularnie i autentycznie było mi niedobrze. Nie wiedziałam co robić, czy zareagować, czy nie, ale to było takie straszne. Nie dość, że duszno, to jeszcze smród. Ja pierdolę, jak sobie to przypomnę, to znowu mi niedobrze. Na szczęście ona sobie poszła o 18.
Sytuacja druga - pod koniec pracy. Chamówa totalna. Przyszło małżeństwo z dzieckiem typu 12 lat. Postawili na taśme butelkę plastikową z oranżadą i ten dzieciar się tą butelką bawił, aż kiedy taśma się przesunęła, ta butelka wyleciała z rąk dzieciaka i wpadła mi za kasę, odbijając się od ziemi. Można się domyśleć co się często dzieje z butelkami pod ciśnieniem. Generalnie zajebiście zaczęła lać się woda, wszędzie. Najbardziej po moich nogach, butach. I jeszcze lało się na kasę - pod nią raczej. To trwało sekundy, wstałam szybko, ale byłam w takim szoku, że przez 2 sek nie wiedziałam co robić mam, musiałam się rzucić głęboko pod kasę, by wydostać butelkę, która ciągle sikała klejącą oranżadą. Lało się też na kable, a pod kasą jest ich mnóstwo. A Ci ludzie co???? ZWAŁA!  Śmiali się, jaka to zabawna sytuacja. Wyłączyłam szybko całe zasilanie kasy, odkręciłam tą butelkę, by już nie było takiego ciśnienia i zatrzymałam akcję. Jednak miałam całe nogi mokre, a pod kasą jezioro się zrobiło. A Ci ludzie co???? Wysłali synka po nową butelkę i ani przez ułamek sekundy nie powiedzieli '' przepraszam'' ani choć mini skruchy, czy coś. W dupie mieli wszystko. Byłam wściekła strasznie. Aha no i cały czas uważali, że to przezabawna sytuacja. Poszli sobie [ z tego wszystkiego ja nie wiem czy im dobrze skasowałam zakupy, zajebiście ] a mnie chwilę później kazano już zamknąć w ogóle kasę, bo nie dało się pracowac. Wracałam do domu z mokrymi stopami, czując, że śmierdczę oranżadą.
Bosz, nie znoszę czasami ludzi, naprawdę. A teraz znów się zbieram do pracy, baaaj.

piątek, 25 listopad 2011, 08:05
...Nie ma to jak iść spać o 20 i wstać mega wyspanym o 7. Rzadko mi się coś takiego zdarza, ale jakie to fajne uczucie. Mam trochę robotki, bo za jakieś 5h przyjeżdża Kwiat Mego Serca ;)) Biedny, bo miał pociąg o 7.30, a żeby dostać się do ZG ze swojego zadupia, musiał już o 5.30 wyjechać...No koocha mnie... ;))

****
Serial, tooooooooooooooo - '' Przyjaciele ''. Zajebisty. Kończę ósmą serię, aczkolwiek mam trochę wrażenie, że te pierwsze były nieco fajniejsze. Ale i tak uwielbiam oglądać i z przerażeniem uświadomiłam sobie, że już niedługo koniec. A tak się przywiązałam do nich :D

****

W pracy - wczoraj zaczęto sprzedaważ żywe karpie. Nie sądziłam, że będzie to dla mnie takie ciężkie wyzwanie. A to dopiero kropla w morzu,bo wczoraj może z 20 osób kupiło karpie, wiem że zaledwie początek.. Nie umiem ukryć wstrętu, żalu, współczucia, kiedy trzymam w rękach te karpie ruszające się. One leżą na taśmie w workach i tylko widzę, jak te woreczki ruszają się w rytm ich '' oddechu ''. To takie straszne!!!!! Dobra, lubię karpia i zjem na święta, ale jestem przeciwna sprzedaży żywych karpii, to zajebiście niehumanitarne jest!

Dostałam też grafik na grudzień, ogólnie to w domu będę tylko na chwilkę. Okej, byłam tego świadoma, ale jednak masakra i jestem przerażona. Jest mi bardzo ciężko wytrzymać, kiedy mam dwa razy pod rząd osiem godzin, a teraz mam właściwie same ósemki.
Wigilię mam wolną, z czego się wcale, ale to wcale nie cieszę, chciałam właśnie iść do pracy, a tu dupa. W tym roku jestem sama i nie chcę zamulać w domu, bo mi się dzień Wigilii kojarzy z domowymi zapachami, choinką i takimi fajnymi przygotowaniami. Znaczy, na kolację idę do Dziadków, ale to dopiero pod wieczór. Lipa.
Za to Sylwester - jakżeby inaczej - dowalili mi 8h. Jestem strasznie zła, bo od razu po świętach przyjeżdża Radek i zależało mi na wolnym, a zapewne w Sylwestra będzie taki ruch - bo przecież ludzie głodni i spragnieni alkoholu, jakby świąt wcześniej nie było. Echhhh...
Zdecydowanie - to moja najcięższa praca, właściwie to ja się nigdy nie stresowałam w pracy, a tutaj - naprawdę dużo nerwów mnie ona kosztuje.
Zbieram się. Muszę poogarniać i upiec pycha babeczki :)))

poniedziałek, 21 listopad 2011, 14:53
...Tak sobie patrzę, 3 minuty przed wyjściem do pracy na mojego bloga i stwierdzam, że jest on jednak zajebisty, ma się to wyczucie stylu, heeeeeeeeeeee....

Dobrze, posłodziłam sama sobie, teraz czas pracować..

sobota, 19 listopad 2011, 00:25
...Dobra, odkurzam. Generalnie muszę przyznać, że od tygodnia totalnie przepadam. Czy robię coś pożytecznego? Nie. Czy robię coś wielkiego? Nie. Jakiś czas temu coś mnie naszło, by sobie zorganizować wszystkie serie jednego serialu takiego...takiego... Serial ten był kiedyś cholernie popularny, chyba nie ma osoby, która nie obejrzałaby choć jednego odcinka. Nadal jest popularny, choć skończyli go kręcić 7 lat temu. Nigdy nie byłam wielką fanką, choć bardzo lubiłam oglądać, ale na zasadzie - kiedy mi się udało trafić w tv. Dzisiaj natomiast serial ten pożera większość mojego wolnego czasu, oglądam kilka odcinków dziennie, jakaś mania totalna. Wracam z pracy, ogarniam się, szybko przejrzę wiadomości, fejsa i włączam - SERIAL. A wciągnął mnie do tego stopnia, że aż już mi Radek zwrócił uwagę, że lekko przynudzam, kiedy mu streszczam każdy odcinek tak, jakby to dotyczyło realnego życia. Sama stwierdziłam, że mocno mnie pochłonęło, skoro bohaterowie serialu zaczynają mi się śnić po nocach :D No nic, jeszcze mi zostało tylko 5 serii, uwinę się pewnie w tydzień z kawałkiem.
Jaki to serial? Czadowy!!! :)))
W sumie zrobiłabym ankietę z pytaniem - jaki serial oglądam, ale zdaję sobie sprawę, że niewiele osób tutaj już zagląda.

Nigdy nie wpadałam w jakieś fascynacje przesadne - no, z '' Hożymi ... '' tak było, ale nie oglądałam ich mimo wszystko dzień i noc. Ach! W sumie to kiedyś jeszcze byłam fanatyczką filmu '' Jumanji'' - obejrzałam go jakieś 35 razy, potrafiłam oglądać codziennie. Na marginesie - fajnie, że mi się przypomniało o tym filmie, muszę go znów obejrzeć jakoś.. ale oczywiście wpierw muszę skończyć oglądać mój serial.

No nic, zbieram się, muszę obejrzeć przed snem jeszcze z dwa odcinki - to jak narkotyk kurde!!! obiecuję sobie, że obejrzę dwa, a potem mi jakoś cztery wychodzą...


niedziela, 06 listopad 2011, 23:17
...Trochę nie mam czasu pisać, bo jest Mama i dni mi lecą strasznie szybko.
Jeszcze do tego szybciej robi się ciemno i ja chodzę jak grzeczne dziecko wcześnie spać - maks 24, to dla mnie naprawdę wcześnie.

****

Dostałam umowę!!! Bardzo się cieszę. Jutro kończy się moja umowa próbna i tak jakoś denerwowałam się, dlaczego nikt mi nic nie mówi. Nawet słowem nie wspomina o tym, czy mi podziekuję, czy nie. Na szczęście - przedłużyli mi na rok. Okropnie się cieszę, bo to oznacza, że mały krok w kierunku przeprowadzki został wykonany. Teraz spokojnie 2-3 miesiące poczekam, będę solennie wszystkie obowiązki wykonywać, aż pójdę powiedzieć o tym, że chciałabym się przenieść. Zobaczymy, generalnie ja już snuję wizję przeprowadzki.
Jednocześnie, w przerwach między euforią a entuzjazmem, dopadają mnie jakieś obawy przeróżne... Ale będzie dobrze, będzie. Najważniejsze, że mam pracę i mogę być spokojna przez jakiś czas. :)

Co prawda nie wyrabiam z moimi '' drętwotami '' jak ja to nazywam. To wyjątkowo uciążliwe. Dziewczyny głównie narzekają na nadgarstki, a mnie zwyczajnie drętwieją palce i to jest cholernie nieprzyjemne. Ostatnie 4 dni były w pracy bardzo intensywne i chyba trochę przeforsowałam się, bo dzisiaj np od samego rana , z małymi przerwami - drętwieją mi palce. Bardzo, bardzo to nieprzyjemne, niepodoba mi się to :/

Jutro przychodzi 12 nowych osób na kasę - już pod kątem świąt i będą zatrudnione tylko na ten czas. Trochę się boję co to będzie, wszak tylko sama widziałam jaka masakra jest w okresie przedświątecznym... Terraz sama będę pracować i obserwować z innego punktu widzenia. No cóż, to będzie wyzwanie.

No nic, idę spać, bo już po 23!!!! Prawie cały październik chodziłam na popołudniu, teraz mam ciągle na rano i jest mi cholernie cieżko wstać.

Dobranoc.

aha, Radka kocham każdego dnia mocniej i mocniej...

środa, 26 październik 2011, 11:15 Do stu.
.....Ale shitowa pogoda. Wyspałam się, poszłam spać o 22, wstałam o 9, a jednak mam wrażenie, że w ogóle nie spałam. Mam ochotę iść spać dalej, koszmar - szaro, ponuro, brzydko..
Do tego znów mnie męczy, a raczej próbuje dopaść jakieś niewyraźne przeziębienie. Zaopatrzyłam się w tabletki czosnkowe i jem ich mnóstwo, tak sobie myślę, że moja odporność nie istnieje. Zaledwie miesiąc temu też byłam przeziębiona, a to przecież dopiero początek zimnych dni, tak być nie może.

Możliwe, że to po części też wina mojej pracy - ostatnio ciągle każą mi siedzieć na kasie przy lodówkach i tam idzie nieźle zmarznąć. A kilka dni temu jedna pani mocno przeziębiona - z premedytacją chuchnęła mi w twarz!!!!! :P


Odkryłam też co mnie jeszcze bardziej wkurza w klientach! Oczywiście, sama kiedyś kompletnie nie zwracałam na to uwagi i również nie stosowałam czegoś takiego jak.... ograniczniki zakupów.
Ludzie często nie oddzielają zakupów i ja z rozbiegu biorę do ręki coś, co jest już następnego klienta. A przy okazji często ludzie śpią i nie mówią - aaa, to nie moje już, albo - to moje. Poza tym, nawet jeśli odsuną od siebie zakupy, to taśma przecież się rusza i ja nie widzę dobrze kiedy kończą się zakupy jednych, a zaczynają drugich. Dlatego apel - stosujmy te takie '' pałeczki'' które są w sklepach, one są bardzo przydatne!!! ;)


Po jutrze przyjeżdża Mamuta!!!! Cieszę się bardzo, bardzo...

****
Z innej beki. Jesień to przebudzenie muzyczne. Wiadomo, że w wakacje nic się nie dzieje ciekawego, wyjdzie kilka płyt maks i tyle. A większość to hity lata itp.
Natomiast jedna po drugiej prawie wyszły dwie wspaniałe płyty.
Kasia Nosowska - 8. Jak wiadomo, Kasia Nosowska to klasa, każda jej płyta jest inna, ewoluuje, a przy tym zawsze mocno liryczna. ''8'' to płyta melodyjna, występuje też orkiestra symfoniczna, co jest piękne. Teksty - wspaniałe, ale jesienne. Rzadko tak mam jak teraz - od pierwszej nuty płyta wpadła mi w ucho, jest urzekająca, bardzo polecam.
L.U.C - Kosmostumostów. Bardzo płodny guru plastycznej wyobraźni. Niedawno przecież wydał płytę, a teraz kolejną. Przyzwyczaiłam się, że każda z jego płyt dotyczy jakiejś konkretnej tematyki, a piosenek nie można słuchać sobie ot tak - nie po kolei. Wszystkie tworzą całość. Tak samo jest z płytą '' Kosmostumostów''. To płyta w hołdzie - że tak ujmę miastu, którym L.U.C ciągle się zachwyca, ale też potrafi skrytykować. Mowa o Wrocławiu. Myślę, że to jego mocno osobista płyta, jednakże można sobie teksty odnieść do dowolnego miasta i rzeczywistości. Aha, przy tym warto podkreślić, że nie jest to płyta ala Rysieczek Peja, który narzeka na blokowicha i biedę. Ot, L.U.C opowiada historię, a w tym całkiem sporo gości na płycie, m.in prof. Miodek ;))
Płyta, jak cały L.U.C o czym napisałam na początku - bardzo plastyczna, świetna!

No, tyle o płytach.

Aha, jeszcze piosenka - która od kilku dni ciągle i wszędzie mi towarzyszy. Piękny utwór, który oczywiście znam od dawna, ale dopiero teraz mnie urzekł. Bardzo ładna piosenka o miłości i Warszawie... Bardziej o miłości. A do tego super dźwięk.

Genialna!

.

poniedziałek, 17 październik 2011, 10:30 You make me like charity.
...Oczywiście beznadziejnie się czuję... Dobrze, że za chwilę wychodzę do pracy. Tyle przygotowań, czekania. A potem i tak wszystko leci jak minuta. Weekend był super, chociaż jestem bardzo zmęczona, jednocześnie chodziłam do pracy jak On był, ale nic to. Dlatego może też tak szybko minęło... Tęsknię już za Nim, choć nie ma Go od 20 minut. Śmieszne.

****
Kupiłam pralkę. Wreszcie, po tak długim czasie mogłam zrobić normalne pranie! Rany, pralka to jest jednak super rzecz.

****

Cieszę się też, bo ustaliliśmy, że spędzimy razem Sylwester. Świetnie, sądziłam, że znowu będzie 1000 ''ALE''. Jednak nie. Niby dopiero połowa października, ale warto o tym myśleć. Chcielibyśmy pójść na jakąś imprezę, się zobaczy.

Coś jeszcze chciałam, hmmm.....

Wszystko takie chaotyczne..

Aha, już połowa miesiąca, tak na dniach powinnam wiedzieć, czy mi przedłużą umowę, czy nie....
A jak nie? Straszne przecież plany na przyszłość z tym wiążę.. Boję się nieco, choć jak sprawdzam swoje wyniki pracy, to mam świetne, nawet komentarz menadżera jest, że git i w ogóle mega...Ale cóż, dopóki nie będę widzieć czarno na białym, to nie będę spokojna...

Idę pracować.








Księga gości
 
Oddaj głos na mojego bloga
Aktualna liczba głosów:
 
2980
Oddaj głos na szablon
Aktualna liczba głosów:
 
1084
O mnie..
Zplasteliny
Bydgoszcz
Słówko o mnie
Piszę bloga. Po prostu i TYLKO. :) I nie mam ochoty na seks bez zobowiązań :)
Zobacz mój profil
No to bilansik...
Zajrzało :
 
127093
Odezwało się :
 
7172
Zagościło :
 
106


''Patrzę ja na dłonie moje
Dłonie moje też są twoje
Moje są też dłonie twoje
Patrzę ja na dłonie twoje
Patrzę ja na moje twoje
Twoje moje, moje twoje
Moje dłonie ujmą twoje
Po co głupie toczyć boje'
'
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Zobacz serwisy INTERIA.PL